Pn–Pt 9:00–17:00 · +48 504 500 007 info@ctr.pl
Zaloguj Ulubione Porównaj
◆ baza wiedzy · 5 min czytania · 21 sierpnia 2024

iSCSI w monitoringu: jak dobrać sieciową pamięć do nagrań

Jak działa iSCSI w monitoringu, kiedy ma sens i co sprawdzić przed zakupem rejestratora NVR, pamięci sieciowej i sieci pod zapis nagrań.

baza wiedzy

iSCSI to sposób, żeby rejestrator albo serwer pisał nagrania na dysk, który fizycznie stoi gdzie indziej i jest dostępny przez zwykłą sieć IP. Brzmi wygodnie i często takie jest. Ale z doświadczenia powiem od razu: większość problemów z iSCSI w monitoringu nie bierze się z samego protokołu, tylko z tego, że ktoś kupił rejestrator „z portem sieciowym” i założył, że to wystarczy.

Nie wystarczy. Port RJ45 ma każdy NVR. Obsługę zewnętrznej pamięci iSCSI ma tylko część z nich, i to trzeba sprawdzić w dokumentacji konkretnego modelu, zanim cokolwiek zamówicie.

Jak to działa: inicjator, target i LUN

Skrót rozwija się jako Internet Small Computer Systems Interface. W praktyce chodzi o to, że polecenia SCSI — te same, którymi system gada z dyskiem — są pakowane w TCP/IP i wysyłane siecią. Rejestrator widzi po drugiej stronie urządzenie blokowe, nie udostępniony folder. To ważna różnica: nie mówimy o „wrzucaniu plików na NAS”, tylko o dysku, który akurat jest daleko. Na tej zasadzie buduje się też SAN, czyli wydzielone środowisko pamięci masowej.

Trzy pojęcia, bez których nie da się czytać kart katalogowych:

  • inicjator — klient, który wysyła polecenia; może być programowy albo sprzętowy,
  • target iSCSI — urządzenie lub oprogramowanie, które udostępnia pamięć,
  • LUN — logiczna jednostka pamięci, czyli konkretny „dysk”, z którego klient korzysta jak z urządzenia blokowego.

W monitoringu inicjatorem jest zazwyczaj rejestrator albo serwer, a targetem system przechowywania danych. I tu pierwsza pułapka: to, że obie strony „obsługują iSCSI”, nie znaczy, że będą ze sobą pracować. Producenci mają swoje wymagania co do konfiguracji LUN i dostępnych funkcji. Sprawdzamy parę, nie protokół.

Kiedy w ogóle sięgać po iSCSI

Krótko: wtedy, gdy archiwum ma leżeć poza rejestratorem, a wybrany NVR oficjalnie wspiera zewnętrzną pamięć iSCSI. Jeśli dyski w rejestratorze wystarczają, nie ma co komplikować.

Typowy scenariusz to rozbudowany monitoring IP, gdzie lokalna przestrzeń nie odpowiada wymaganiom instalacji, pamięć ma być zasobem blokowym, a sieć jest w stanie udźwignąć jednocześnie strumienie z kamer i zapis do targetu. Ten ostatni punkt ludzie najczęściej lekceważą. Kamery i zapis na tym samym przełączniku, bez przemyślenia — a potem dziwne przerwy w nagraniach, których nikt nie umie wytłumaczyć.

Że obsługa zewnętrznej pamięci to cecha modelu, a nie kategorii, dobrze widać na przykładzie Hanwha Vision XRN-3210B4. Producent wymienia w jego dokumentacji funkcję „External iSCSI storage” — specyfikacja XRN-3210B4 nadaje się jako ilustracja, jak taka informacja wygląda w karcie. Nie nadaje się jako rekomendacja, bo model jest oznaczony jako „Discontinued”. Wspominam o nim tylko dlatego, że jego dokumentacja pokazuje coś, o czym za chwilę.

Przepustowość: jedna liczba na karcie to za mało

Deklarowana przepustowość zapisu nie jest limitem iSCSI. To parametr konkretnego urządzenia i, co gorsza, zależy od trybu, w jakim to urządzenie pracuje. Ten sam XRN-3210B4 podaje w dokumentacji:

Tryb pracy Deklarowana przepustowość zapisu
Distributed mode do 400 Mb/s
Normal mode do 150 Mb/s
RAID mode — Normal do 400 Mb/s
Degrade/Rebuild do 320 Mb/s

Widzicie różnicę? Między Distributed a Normal jest ponad dwukrotność. Jeśli ktoś policzył strumień z kamer pod 400 Mb/s, a rejestrator pracuje w trybie Normal, to skończy się na 150 Mb/s i pretensjach do sprzętu. A sprzęt jest w porządku — po prostu nikt nie doczytał tabelki.

Dlatego kolejność jest zawsze taka sama. Najpierw liczymy łączny strumień, który ma iść do zapisu. Potem sprawdzamy limit dla trybu, w którym urządzenie faktycznie będzie pracować (nie najwyższy w tabeli). Dopiero wtedy patrzymy, czy sieć to udźwignie razem z resztą ruchu. Jeśli po drodze jest jeszcze przebudowa macierzy po awarii dysku — patrz wiersz Degrade/Rebuild — trzeba to też przewidzieć.

Co sprawdzić przed zamówieniem

Moja lista, w kolejności, w jakiej ją odhaczam:

  1. Funkcja w dokumentacji modelu. Nie „NVR”, nie „port LAN”, tylko wprost zewnętrzna pamięć iSCSI.
  2. Role urządzeń. Kto jest inicjatorem, kto targetem. Czasem rejestrator sam może być targetem — to inny scenariusz.
  3. LUN. Czy sposób, w jaki system przechowywania wystawia jednostkę, odpowiada temu, czego oczekuje rejestrator.
  4. Przepustowość w używanym trybie. Jak pisałem wyżej — nie ta z nagłówka karty.
  5. Dyski i licencje. Rejestrator bywa sprzedawany bez HDD, a część funkcji wymaga dokupienia licencji.
  6. Cały tor. Konkretna para inicjator–target, dyski, ustawienia. Nie protokół „na papierze”.

Przykład z oferty CTR — z zastrzeżeniem

W ofercie jest Bosch DIVAR IP DIP-6440IG-00N, rejestrator do rozbudowanego monitoringu IP na 64 kanały i przepustowość do 400 Mb/s. Zwracam na niego uwagę, bo karta produktu wymienia tryby pracy BVMS, VRM oraz target iSCSI — czyli może pracować jako urządzenie udostępniające pamięć, a nie tylko jako klient.

Dwie rzeczy do policzenia w budżecie: model nie ma fabrycznie zainstalowanych dysków, a zaawansowane zarządzanie BVMS wymaga licencji MBV-BPLU-DIP. Jej dokładny zakres trzeba potwierdzić przed zakupem.

I zastrzeżenie, którego nie pominę: to przykład warunkowy. Nie sprawdzaliśmy zgodności tego modelu z konkretnym inicjatorem, wymaganymi dyskami ani określoną konfiguracją LUN. Nie potwierdziliśmy też aktualnego statusu produkcyjnego w dokumentacji producenta. Zanim ktoś wpisze go do kosztorysu, niech to zrobi.

Błędy, które widuję najczęściej

Numer jeden to wspomniane utożsamianie „ma sieć” z „ma iSCSI”. Reszta:

  • porównywanie urządzeń po najwyższej liczbie z karty, bez patrzenia na tryb,
  • zakładanie, że dowolny inicjator dogada się z dowolnym targetem,
  • zapominanie, że w cenie nie ma dysków,
  • traktowanie opisu ze sklepu jak dokumentacji producenta (opis sklepowy bywa skrócony albo nieaktualny),
  • branie modelu wycofanego, bo „jest tani”, bez sprawdzenia, czy będzie wsparcie i dokumentacja.

No i jedno przekonanie, które trzeba prostować: że iSCSI zawsze wychodzi taniej niż Fibre Channel. Nie zawsze. Koszt zależy od wymagań pamięciowych, urządzeń i sieci, którą trzeba pod to przygotować — i bywa, że ta sieć jest najdroższym elementem.

Podsumowanie

iSCSI daje blokowy dostęp do pamięci przez sieć IP i w rozbudowanym monitoringu potrafi rozwiązać problem archiwum. Ale działa tylko wtedy, gdy rejestrator ma to udokumentowane, inicjator i target są sprawdzeni jako para, a przepustowość policzona dla realnego trybu pracy, nie dla najładniejszej liczby w tabeli.

Przegląd sprzętu zaczyna się w kategorii rejestratory NVR — z zastrzeżeniem, że sama obecność modelu w tej kategorii o obsłudze iSCSI jeszcze nie świadczy. Przy bardziej złożonej konfiguracji można skontaktować się z CTR i omówić wymagania instalacji oraz zakres zgodności.

Dalej z bazy wiedzy

Powiązane artykuły